Rewal - 2 skrzynki.
Dawniej za każdym razem jadąc nad morze, zabierałem skrzynkę czeskiego piwa. Była to niejako karta przetargowa, gdy policjanci/milicjanci zatrzymywali za byle głupstwo. W tamtych czasach nikt nie mówił o łapówkach, bo każdy niemal dawał, a inni brali. Pamiętam te wyjazdy do Rewala, gdy pół bagażnika Fiata 125p, było zagracone skrzynką piwa. Potem zmieniliśmy samochód na opla kadeta kombi i dopiero wtedy było jakiekolwiek miejsce na bagaż ... i 2 skrzynki piwa. Samochód szybszy to i mandaty mogły być większe. Raz tylko po wyprzedzaniu na ciągłej, stojący w Gorzowie przy blokach milicjant nie wziął piwek. Był sam, na motocyklu i może nie bardzo mógł na miejscu wypić, a zabrać też nie miał jak. Dałem coś w łapę i mnie puścił.
Rewal zawsze był dla mnie tanim wczasowiskiem. To, co zawsze na wczasach kupowałem to było piwko, a najczęściej w Rewalu nie musiałem, bo coś w skrzynce zawsze zostawało. Gorzej było przy powrocie. Wracałem wolno i uważałem na znaki. Rewal zawsze będę miło wspominał.

Polecam również: