Karpacz - listopad
Tak się opierałem, gdy szef wysyłał mnie na szkolenie do Karpacza, ale w końcu potwierdziła się stara prawda, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i fajnie, że na to szkolenie pojechałem. Nie spodziewałem się, że środek listopada może być taki ładny. Wykłady mieliśmy z reguły po południu, od 16-tej, więc każdego dnia z kolegami i koleżankami wyruszaliśmy w coraz to nowe miejsca, a w Karpaczu jest ich wiele. Zwiedziłem tu niemal wszystko, co w tydzień i przy ograniczonym czasie można zwiedzić. Nasz hotel
Karpacz też full wypas. Żarcie dobre, atrakcji sporo, no i organizatorzy zadbali, byśmy czas mieli urozmaicony. Szkolenia kończyły się koło 22-giej, a potem jeszcze przecież czekały nas uciechy życia nocnego. W hotelu jest night-club z dancingiem, to też na nudę nie moglismy narzekać. Niby takie szkolenie, a to jak wakacje, a do tego za friko. Już nie będę się nigdy opierał, gdy pracodawca zaproponuje mi, bym podniósł swoje kwalifikacje i wyśle mnie na jakiś kurs. Karpacz cudny, warto tam jechac nawet i dużo sezonie, bo ludzi nie za wiele, a jak tylko nie leje, to jest po priostu super.

Polecam również: