Karpacz - jesień
Choć od naszych letnich wakacji upłynęły dopiero trzy miesiące, to jednak szybkie tempo życia wysysa z człowieka ostatnią energię i w związku z tym żona podjęła radykalne kroki. Byłem już tak bardzo wykończony pracą, że z chęcią przystałem na propozycję żony byśmy zrobili sobie tygodniowy wypad do Karpacza. Gościniec
Karpacz, gdzie ostatecznie dokonaliśmy rezerwacji, jest przytulnym pensjonacikiem w dole miasta. Pięknie położony, w zasadzie kompletnie na uboczu, z urokliwymi widokami na góry porośnięte lasem. Z początku zakładałem, że większość tego odpoczynku spędzę na tarasie widokowym, siedząc na wygodnym fotelu, popijając kawkę i czytając którąś z moich ulubionych powieści historycznych. Potem jednak, gdy po Karpaczu już nieco pochodziliśmy, to zdecydowałem, by wyjść na szlak i pójść w góry. Rozwieszone na ścianach naszego gościńca mapy tylko zachęcały do takich eskapad. Nie wiem, jak to nazwać, ale odkryliśmy w sobie razem z żoną nową pasję. A Karpacz tego października był przepięknie skąpany słońcem. To tylko jeszcze podnosi walor Karkonoszy.

Polecam również: